12 czerwca 2016

Podróże małe i duże: Wakacje spod znku "Sorry we are closed"

Witajcie kochani!
Już wróciłam z Malty, miałam zrobić dla Was kilka postów ze stylizacjami, ale nie miałam chwili czasu. Ten wyjazd nie był leżeniem i obijaniem się. Codzienne zwiedzanie, wczesne wstawanie i trochę latania. To były cudowne wakacje. No dobra, plaża też była. Skąd taki zabawny tytuł? Zaraz Wam opowiem. Malta to piękne małe, bardzo małe państewko, pełne uroku i wspaniałości, ale... Wszystko jest tam zamykane o 17 (!). Oprócz knajp i klubów no i małych sklepików. Wyobraźcie sobie.. Wstajecie wczesnym rankiem by zdążyć na śniadanie co jest nieludzkie w wakacje, bo przecież chcecie spać do południa! Po śniadaniu wsiadacie do Mikrusa (cudowny Nissan Micra 2016 rok, jeszcze pachnący nowością. A może to była trawka? Tak to chyba była trawka ) i jedziecie zwiedzać zabytki, jeden, drugi, potem obiad i chcecie zwiedzać trzeci. A tu BUM wszystko zamknięte co do sekundy. Z nadzieją ruszacie dalej, ale ona też umiera. Z rozżalenia upijacie się w barze... Żartowałam, alkohol był za drogi.
No i tak niestety było przez pierwszych kilka dni, bo ciężko walczyć z nadzieją.
Jednak najgorsza, a zarazem najśmieszniejsza historia wydarzyła się na Comino. Wyspie oddalonej o kilka kilometrów, na którą można dostać się tylko statkiem. Comino to piękna wyspa przy której mieści się wszystkim znane Blue Lagoon, które naprawdę jest tak błękitne jak mówią. I słone. Jak zupa, albo woda po ogórkach. Poza tą piękną wodą była tam wieża, na którą bardzo chcieliśmy się wspiąć. Ale woda wygrała i najpierw zajeliśmy się nią. Więc wylegiwaliśmy się i pływaliśmy, aż tu naszła nas ochota na wieżę. Muszę tu wspomnieć, że na wyspie mieszka jedna rodzina, która opiekuje się nią i zamkiem. Kiedy zamek jest otwarty? Wtedy kiedy powiewa flaga z jego szczytu. Ptrzymy w górę, tak, flaga jest! No to wspinamy się. Droga była kamienista, pełna jaszczurek i stromych zboczy. Szliśmy tak 20 minut, sapiąc i oglądając wspaniałe widoki.




Wreszcie 15 jaszczurek później dotarliśmy na szczyt. Patrzymy w górę, a tam co? Brak flagi. Rodzina, która 15 sekund wcześniej zamknęła wieżę odjeżdża sobie obsypując nas kurzem i naszą zdeptaną nadzieją. Dzięki jedyna rodzino na Comino! Miło było Was poznać. Śmiem dodać, że nie była to 17 godzina, a 15:30. No ale jedyna rodzina na wyspie ma swoje prawa...




Blue Lagoon



Buziaki! 

2 komentarze:

  1. spod znaku, nie z pod. Zanim zaczniesz blogować, może naucz się pisać, bo błędy w samym tytule są żenujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za spostrzegawczość. Mylić się rzeczą ludzką :D

      Usuń

Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz parę ciepłych słów.